Nie wiem kidy pojaw się następny rozdział ,bo mam zepsuty komputer. Postaram się jak najszybciej napisać nowy.
Dziś jest 4 rocznica powstania 1D ,więc musimy świętować.
środa, 23 lipca 2014
piątek, 27 czerwca 2014
017. I love my Angel
-Może lepiej idź do domu i odpocznij.
-Daj spokój.
-Alex - Paul popatrzył się na mnie z powagą.
-No dobrze, dobrze, wpadnę jutro - ucałowałam Horana i wyszłam z sali.
Przed szpitalem stała zamówiona przeze mnie taksówka.
**Później**
Gdy przyszłam do domu zjadłam kanapkę i poszłam spać.
Obudziłam się rano i ujrzałam jedno nieodebrane połączenie od Nialla. Postanowiłam oddzwonić.
-Cześć kotek - powiedział Niall.
-Hejka.
-Za godzinę z chłopakami opuszczamy szpital i potrzebne mi są jakieś ubrania.
-Jasne za niedługo będę.
-Pa
Rozłączyłam się.
Poszłam w stronę garderoby i wybrałam dla Horana ubrania. Spakowałam je i udałam się w stronę kuchni ,skąd zabrałam jabłko. Pod domem czekała taksówka ,która zabrała mnie do szpitala. 25 minut później byłam w sali blondyn. Przywitał mnie całusem. Podałam mu ubrania i chłopak poszedł się przebrać.
10 minut później siedziałam wraz z chłopakami w aucie. Bardzo się cieszyli ,że mogą opuścić szpital.
Około godziny później siedziałam z blondynem przy telewizorze. Musieliśmy się nacieszyć sobą. Ja jednak musiałam spotkać się z Matem ,by wyjaśnić kilka spraw ,ale to dopiero po południu.
-Miałem się ciebie spytać o jedną rzecz - powiedział Niall.
-O co chodzi ? - zapytałam.
-Pamiętam jak obudziłem się po operacji i ty byłaś przy mnie. Był jednak mały szczegół. Na krześle na którym siedziałaś było zawieszone ubranie strażackie. Powiedziałaś mi wtedy ,że wszystko mi wyjaśnisz.
-Tak ,więc. Wszystko zaczęło się od mojego taty który był strażakiem.
-Był ? - zapytał zdziwiony.
-Zmarł przy akcji. Było to 15 lat temu. Właśnie wtedy postanowiłam zająć się tym zawodowo. Mój starszy brat Mat też nim został.
W dniu wypadku byłam u niego w remizie i akurat dostali zgłoszenie. Chłopcy z jednostki zapropnowali bym z nimi jechała. Tak znalazłam się na miejscu waszego wypadku.
-Dlaczego nigdy mi nie powiedziałaś o tym ?
-Nigdy nie było okazji ,ale teraz już wiesz.
-Nawet nie wiesz jak jestem z ciebie dumny Al - powiedział blondyn,
-Naprawdę ? -zapytałam z niedowierzaniem nie dowierzałam słową chłopaka. Nie spodziewała się niczego od strony Horana. Byłam mocno zszokowana. Powoli układałam w głowie i analizowałam każde jego słowo. Kawałek po kawałku.Gdy wreszcie doszłam do końca jego wypowiedzi spojrzałam się w jego niebieskie tęczówki. Niall najpierw mnie przytulił ,a potem mocno i namiętnie pocałował.
-Nie bój się nie pozwolę ci odejść ...
-Daj spokój.
-Alex - Paul popatrzył się na mnie z powagą.
-No dobrze, dobrze, wpadnę jutro - ucałowałam Horana i wyszłam z sali.
Przed szpitalem stała zamówiona przeze mnie taksówka.
**Później**
Gdy przyszłam do domu zjadłam kanapkę i poszłam spać.
Obudziłam się rano i ujrzałam jedno nieodebrane połączenie od Nialla. Postanowiłam oddzwonić.
-Cześć kotek - powiedział Niall.
-Hejka.
-Za godzinę z chłopakami opuszczamy szpital i potrzebne mi są jakieś ubrania.
-Jasne za niedługo będę.
-Pa
Rozłączyłam się.
Poszłam w stronę garderoby i wybrałam dla Horana ubrania. Spakowałam je i udałam się w stronę kuchni ,skąd zabrałam jabłko. Pod domem czekała taksówka ,która zabrała mnie do szpitala. 25 minut później byłam w sali blondyn. Przywitał mnie całusem. Podałam mu ubrania i chłopak poszedł się przebrać.
10 minut później siedziałam wraz z chłopakami w aucie. Bardzo się cieszyli ,że mogą opuścić szpital.
Około godziny później siedziałam z blondynem przy telewizorze. Musieliśmy się nacieszyć sobą. Ja jednak musiałam spotkać się z Matem ,by wyjaśnić kilka spraw ,ale to dopiero po południu.
-Miałem się ciebie spytać o jedną rzecz - powiedział Niall.
-O co chodzi ? - zapytałam.
-Pamiętam jak obudziłem się po operacji i ty byłaś przy mnie. Był jednak mały szczegół. Na krześle na którym siedziałaś było zawieszone ubranie strażackie. Powiedziałaś mi wtedy ,że wszystko mi wyjaśnisz.
-Tak ,więc. Wszystko zaczęło się od mojego taty który był strażakiem.
-Był ? - zapytał zdziwiony.
-Zmarł przy akcji. Było to 15 lat temu. Właśnie wtedy postanowiłam zająć się tym zawodowo. Mój starszy brat Mat też nim został.
W dniu wypadku byłam u niego w remizie i akurat dostali zgłoszenie. Chłopcy z jednostki zapropnowali bym z nimi jechała. Tak znalazłam się na miejscu waszego wypadku.
-Dlaczego nigdy mi nie powiedziałaś o tym ?
-Nigdy nie było okazji ,ale teraz już wiesz.
-Nawet nie wiesz jak jestem z ciebie dumny Al - powiedział blondyn,
-Naprawdę ? -zapytałam z niedowierzaniem nie dowierzałam słową chłopaka. Nie spodziewała się niczego od strony Horana. Byłam mocno zszokowana. Powoli układałam w głowie i analizowałam każde jego słowo. Kawałek po kawałku.Gdy wreszcie doszłam do końca jego wypowiedzi spojrzałam się w jego niebieskie tęczówki. Niall najpierw mnie przytulił ,a potem mocno i namiętnie pocałował.
-Nie bój się nie pozwolę ci odejść ...
~*~
Mamy i rozdział 17.
29.06 wyjeżdżam na obóz i rozdział pojawi się 18.07
Za utrydnienia przepraszam.
piątek, 13 czerwca 2014
016. But first
-Hej piękna.
Otwarła oczka i popatrzyła na mnie z lekkim uśmiechem. Widziałem jej rozmazany makijaż. Pocałowałem ją choć zbytnio nie mogłem się ruszać. Piękną chwilę przerwał lekarz.
-Dzień dobry panie Horan. Dobrze ,że pan się obudził. Jak zdążyłeś pewnie zauważyć miał pan poważną operację kolana, która przebiegła pomyślnie. Jeśli wszystko pójdzie dobrze to trzeba będzie nosić specjalną opaskę na kolano przez trzy miesiące i przez dwa tygodnie uczęszczać na rehabilitację. W szpitalu zostanie pan rzez dwa dni.
-Dziękuje doktorze - powiedziałem.
-Naprawdę nie ma za co - odpowiedział - nie ma za co.
Po wyjściu lekarza zacząłem dokładniej lustrować pomieszczenie ,w którym się znajdowałem. Krzesło na ,którym siedziała Alex zakrywał mundur strażacki. Popatrzyłem na dziewczynę ,a ona powiedziała :
- Tak Nialler, to ja ciebie ratowałam z wypadku ,a reszta historii jest strasznie zakręcona ,więc opowiem ci ją jak wyjdziesz ze szpitala.
Do sali zapukał nieznany mi strażak.
-Zaraz wrócę - powiedziała Al.
I wyszła.
**P.O.V. Alex**
Do sali zapukał brat.Wyszłam razem z nim na korytarz.
-Jak tam ? - zapytał
-Z wszystkimi jest coraz lepiej. Za niedługo wyjdą ze szpitala.
-To dobrze. Może spotkamy się kiedyś ?
-Jasne.
-Masz mój numer - powiedział i podał karteczkę z rzędem cyfr.
-Do zobaczenia.
-Cześć.
Odszedł ku wyjściu ze szpitala.
**P.O.V. Niall**
**Później**
-Al jedź do domu i odpocznij. Proszę - mówiłem chyba po raz setny.
-Nigdzie nie idę - zapierała się jak mogła.
Widziałem zmęczenie w jej oczach. Zabrałem ocalały telefon z szafki i napisałem SMS'a do naszego menadżera Paula. Mam nadzieję ,że zajmie się nią. Ja sobie poradzę. Po 15 minutach do sali wszedł Paul. Po cichu modliłem się by przekonał Al do pójścia do domu.
-Cześć Niall. Jak się czujesz ?
-Dobrze jest. Co z resztą - zapytałem.
-Są w dobrym stanie. Za dwa dni powinni wyjść.
-To dobrze.
-Alex ,a ty dobrze się czujesz - zapytał.
-Tak, tak .
-Może lepiej idź do domu i odpocznij.
-Dziękuje doktorze - powiedziałem.
-Naprawdę nie ma za co - odpowiedział - nie ma za co.
Po wyjściu lekarza zacząłem dokładniej lustrować pomieszczenie ,w którym się znajdowałem. Krzesło na ,którym siedziała Alex zakrywał mundur strażacki. Popatrzyłem na dziewczynę ,a ona powiedziała :
- Tak Nialler, to ja ciebie ratowałam z wypadku ,a reszta historii jest strasznie zakręcona ,więc opowiem ci ją jak wyjdziesz ze szpitala.
Do sali zapukał nieznany mi strażak.
-Zaraz wrócę - powiedziała Al.
I wyszła.
**P.O.V. Alex**
Do sali zapukał brat.Wyszłam razem z nim na korytarz.
-Jak tam ? - zapytał
-Z wszystkimi jest coraz lepiej. Za niedługo wyjdą ze szpitala.
-To dobrze. Może spotkamy się kiedyś ?
-Jasne.
-Masz mój numer - powiedział i podał karteczkę z rzędem cyfr.
-Do zobaczenia.
-Cześć.Odszedł ku wyjściu ze szpitala.
**P.O.V. Niall**
**Później**
-Al jedź do domu i odpocznij. Proszę - mówiłem chyba po raz setny.
-Nigdzie nie idę - zapierała się jak mogła.
Widziałem zmęczenie w jej oczach. Zabrałem ocalały telefon z szafki i napisałem SMS'a do naszego menadżera Paula. Mam nadzieję ,że zajmie się nią. Ja sobie poradzę. Po 15 minutach do sali wszedł Paul. Po cichu modliłem się by przekonał Al do pójścia do domu.
-Cześć Niall. Jak się czujesz ?
-Dobrze jest. Co z resztą - zapytałem.
-Są w dobrym stanie. Za dwa dni powinni wyjść.
-To dobrze.
-Alex ,a ty dobrze się czujesz - zapytał.
-Tak, tak .
-Może lepiej idź do domu i odpocznij.
~*~
Bam, bam, bam.
Rozdział 16 zrobiony. Prawie 1200 wyświetleń. Jestem wdzięczna.
I to by było na tyle.
Dzięki.
Cześć i czołem.
piątek, 30 maja 2014
czwartek, 29 maja 2014
015. Brutal but true
Na miejscu zastałam najbardziej nieoczekiwany widok. Był to samochód należący do chłopaków. Mój tok myślenia przekierowałam na to by pomóc im jak najlepiej i najszybciej. Podbiegłam do rozbitego pojazdu ,a reszta ekipy utorowała drogę do poszkodowanych. Cała piątka była nieprzytomna. W miarę możliwości i dostępu wykonałam swoje zadanie dość sprawnie. Po około 15 minutach karetki odjechały do najbliższego szpitala. Całą ekipą również udaliśmy się tam. Po przyjeździe od razu została pokierowana do pokoju lekarskiego.
-Dzień Dobry. Pani jest dziewczyną pana Nialla - zapytał lekarz.
-Tak to ja.
-Pan Horan jest w ciężkim stanie. Właśnie jest operowany.
-Dziękuje za informację.
-Jest operowany na bloku nr. 5.
-A co z resztą ??
-Pozostała czwórka jest w bardzo podobnym stanie.
-Do widzenia.
Opuściłam pomieszczenie i udałam się w stronę wcześniej wskazanej poczekalni. Siedziałam jak na szpilkach.Wszystko dłużyło się niemiłosiernie. Sekundy jak minuty, minuty jak godziny. W międzyczasie zadzwoniłam do najważniejszych osób ,by powiadomić ich o wypadku. Mają niedługo się zjawić. Niedługo później przyszła Perrie, Daniell i Eleonor. Popatrzyły na mnie z niedowierzaniem ,a po moim policzku spłynęła pojedyńcza łza. Dziewczyny usiadły obok mnie i przytuliły. Ze 2 godziny później z odpowiednich sal jak na zawołanie wyszła 5 lekarzy operujących chłopaków.
-Co z chłopakami ?? - zapytałyśmy jednocześnie.
-Stan ich jest ciężki ,ale stabilny. Pan Malik podczas operacji miał składany nadgarstek - powiedział pierwszy.
-Stan pana Payne i Tomilsona jest równie ciężki ,ale wszystko się normuje. Przy operacji nastawialiśmy złamane nogi - mówili zgodnie drugi i trzeci.
-Pan Styles złamał rękę w łokciu. Ustawiliśmy ją - dopowiedział czwarty.
-Pan Horan miał pewne komplikacje podczas składania lewego kolana ,ale wszystko stabilizuje się - mówił piąty.
Opadłam na krzesło znajdujące się za mną. Chłopcy zostali przewiezieni do swoich sal. Weszłam do pomieszczenia ,w którym znajdował się Niall.
Miał on opatrunek na głowie i był podpięty do kilku aparatur. Patrzyłam na jego bladą twarz. Pocałowałam go w czoło ,a on zdawał uśmiechać się przez sen.
Niewiadome kiedy oddałam się w objęcia Morfeusza i zasnęłam trzymając rękę ukochanego.
** Perspektywa Niall'a **
Z trudem otworzyłem oczy i próbowałam zanalizować otoczenie ,w którym się znajduje. Przez moje ciało przeszła fala bólu. Wszystko bardzo bolało ,a w szczególności lewe kolano. Poczułem drobną dłoń ściskającą moją rękę. obejrzałem się i dostrzegłem śpiącą Alex. Wyglądała słodko. Chwilę później do sali weszła pielęgniarka.
-Dobrze ,że pan się obudził. Zaraz zawołam lekarza.
-A pozostali chłopacy ? - zapytałem.
-Wybudzili się już.
-Dziękuję za informację.
Postanowiłem obudzić moją księżniczkę ...
-Dzień Dobry. Pani jest dziewczyną pana Nialla - zapytał lekarz.
-Tak to ja.
-Pan Horan jest w ciężkim stanie. Właśnie jest operowany.
-Dziękuje za informację.
-Jest operowany na bloku nr. 5.
-A co z resztą ??
-Pozostała czwórka jest w bardzo podobnym stanie.
-Do widzenia.
Opuściłam pomieszczenie i udałam się w stronę wcześniej wskazanej poczekalni. Siedziałam jak na szpilkach.Wszystko dłużyło się niemiłosiernie. Sekundy jak minuty, minuty jak godziny. W międzyczasie zadzwoniłam do najważniejszych osób ,by powiadomić ich o wypadku. Mają niedługo się zjawić. Niedługo później przyszła Perrie, Daniell i Eleonor. Popatrzyły na mnie z niedowierzaniem ,a po moim policzku spłynęła pojedyńcza łza. Dziewczyny usiadły obok mnie i przytuliły. Ze 2 godziny później z odpowiednich sal jak na zawołanie wyszła 5 lekarzy operujących chłopaków.-Co z chłopakami ?? - zapytałyśmy jednocześnie.
-Stan ich jest ciężki ,ale stabilny. Pan Malik podczas operacji miał składany nadgarstek - powiedział pierwszy.
-Stan pana Payne i Tomilsona jest równie ciężki ,ale wszystko się normuje. Przy operacji nastawialiśmy złamane nogi - mówili zgodnie drugi i trzeci.
-Pan Styles złamał rękę w łokciu. Ustawiliśmy ją - dopowiedział czwarty.
-Pan Horan miał pewne komplikacje podczas składania lewego kolana ,ale wszystko stabilizuje się - mówił piąty.
Opadłam na krzesło znajdujące się za mną. Chłopcy zostali przewiezieni do swoich sal. Weszłam do pomieszczenia ,w którym znajdował się Niall.
Miał on opatrunek na głowie i był podpięty do kilku aparatur. Patrzyłam na jego bladą twarz. Pocałowałam go w czoło ,a on zdawał uśmiechać się przez sen.
Niewiadome kiedy oddałam się w objęcia Morfeusza i zasnęłam trzymając rękę ukochanego.
** Perspektywa Niall'a **
Z trudem otworzyłem oczy i próbowałam zanalizować otoczenie ,w którym się znajduje. Przez moje ciało przeszła fala bólu. Wszystko bardzo bolało ,a w szczególności lewe kolano. Poczułem drobną dłoń ściskającą moją rękę. obejrzałem się i dostrzegłem śpiącą Alex. Wyglądała słodko. Chwilę później do sali weszła pielęgniarka.
-Dobrze ,że pan się obudził. Zaraz zawołam lekarza.
-A pozostali chłopacy ? - zapytałem.
-Wybudzili się już.
-Dziękuję za informację.
Postanowiłem obudzić moją księżniczkę ...
~*~
Kochani ,gdy zobaczyłam 1050 wyświetleń na tym blogu omal nie spadłam z krzesła !!
Teraz będziecie musieli czekać na rozdział najprawdopodobniej 2 tygodnie.
PRZEPRASZAM ZA UTRUDNIENIA !!
ZWIASTUN
Powstał zwiastun bloga. Pragnę podziękować stronce :
http://zwiastunowa-wyspa.blogspot.com/
W szczególności podziękowania należą się Selly ,która go wykonała. Piękny zwiastun.
Oceńcie go sami :
sobota, 17 maja 2014
014. I love you
Już po 2 godzinach po domu rozniósł się przyjemny zapach pizzy. Pierwszy zjawił się oczywiście wiecznie nienajedzony Niall.
-A co to za pyszności ?? - zapytał.
- Domowa pizza. Siadaj do stołu.
Usiadł i po kilku minutach zjawiła się reszta. Prawie przez godzinę wychwalali moje umiejętności kulinarne. Chwilę później postanowiłam pożegnać się z chłopakami i iść spać.
Godzinę później do pokoju wszedł Niall. Po krótkim pobycie w łazience dołączył do mnie i przytulił. Spokojnie oddałam się w objęcia snu.
Następnego dnia obudziłam się gdy blondyna nie było już w łóżku. Spojrzałam na telefon.
Ucieszyłam się jak małe dziecko. Przypomniałam sobie też ,że dzisiaj idę do mojego brata. Szybko wstałam i powędrowałam do mojej szafy w celu skompletowania odpowiedniego zestawu. Po długim namyśle wybrałam to . Zjadłam śniadanie i udałam się w stronę centrum Londynu. Gdy stanęłam przed odpowiednim budynkiem ogarnęły mnie pewne wątpliwości, duże wątpliwości.
Szybko jednak pozbierałam myśli i weszłam do środka. Nic się tam nie zmieniło. Wręcz niezauważalnie przemknęłam się do biura szefa. Był zdziwiony moją wizytą. Rozmawialiśmy przez dłuższą chwilę ,a później przez komunikator została nadana wiadomość : "Casey ktoś do ciebie." Cała w nerwach udałam się do odpowiedniego miejsca. Kilka minut później pojawił się też mój brat. On również nie krył zaskoczenia moim widokiem. Po chwili jednak podszedł do mnie i mocno przytulił. Trwaliśmy tak przez chwilę. Nie wiedziałam co mam powiedzieć ,więc Matthew rozpoczął :
-Stęskniłem się za tobą.
-Ja też.
-Dlaczego zniknęłaś ??
-Naprawdę nie wiesz co się w domu działo ?? - zapytałam.
-Mama coś mi tam opowiadała.
-Niby co ci naopowiadała ??
-Mówiła ,że wszystko było dobrze i normalnie ,a ty z niewiadomych jej powodów uciekłaś.
Chciało mi się płakać. Potrafiła okłamać nawet swojego syna.
-Naprawdę tak ci powiedziała ?? Nie wiedziała ?? To ,że się nade mną znęcała, dołowała ?? Naprawdę ? - rozkleiłam się.
Mat zachował się jak przystało i mnie przytulił.
-Nie wiedziałem. To może przez to ,że nie mieszkałem z wami. A teraz cicho... Uspokój się ... - mówił łagodnie.
Około 10 minut później doprowadziłam moją psychikę do porządku. Mat postanowił powiadomić resztę o moim przybyciu. Większość znała mnie od kiedyś. Zostałam bardzo ciepło powitana ponownie.
Chwilę później odezwał się komunikator : "Wozy 3 i 51 wyjazd do wypadku samochodowego przy Heavenly street 213".
Ta nazwa coś mi mówiła.
-Jedziesz z nami ?? - zapytał pośpiesznie brat.
-Jasne - dostałam swoje "stare" umundurowanie. Długa historia.
Szybko się przebrałam i wyruszyliśmy w drogę.
Na miejscu zastałam najbardziej nieoczekiwany widok. Był to samochód ...
-A co to za pyszności ?? - zapytał.
- Domowa pizza. Siadaj do stołu.
Usiadł i po kilku minutach zjawiła się reszta. Prawie przez godzinę wychwalali moje umiejętności kulinarne. Chwilę później postanowiłam pożegnać się z chłopakami i iść spać.
Godzinę później do pokoju wszedł Niall. Po krótkim pobycie w łazience dołączył do mnie i przytulił. Spokojnie oddałam się w objęcia snu.
Następnego dnia obudziłam się gdy blondyna nie było już w łóżku. Spojrzałam na telefon.
Ucieszyłam się jak małe dziecko. Przypomniałam sobie też ,że dzisiaj idę do mojego brata. Szybko wstałam i powędrowałam do mojej szafy w celu skompletowania odpowiedniego zestawu. Po długim namyśle wybrałam to . Zjadłam śniadanie i udałam się w stronę centrum Londynu. Gdy stanęłam przed odpowiednim budynkiem ogarnęły mnie pewne wątpliwości, duże wątpliwości.
Szybko jednak pozbierałam myśli i weszłam do środka. Nic się tam nie zmieniło. Wręcz niezauważalnie przemknęłam się do biura szefa. Był zdziwiony moją wizytą. Rozmawialiśmy przez dłuższą chwilę ,a później przez komunikator została nadana wiadomość : "Casey ktoś do ciebie." Cała w nerwach udałam się do odpowiedniego miejsca. Kilka minut później pojawił się też mój brat. On również nie krył zaskoczenia moim widokiem. Po chwili jednak podszedł do mnie i mocno przytulił. Trwaliśmy tak przez chwilę. Nie wiedziałam co mam powiedzieć ,więc Matthew rozpoczął :
-Stęskniłem się za tobą.
-Ja też.
-Dlaczego zniknęłaś ??
-Naprawdę nie wiesz co się w domu działo ?? - zapytałam.
-Mama coś mi tam opowiadała.
-Niby co ci naopowiadała ??
-Mówiła ,że wszystko było dobrze i normalnie ,a ty z niewiadomych jej powodów uciekłaś.
Chciało mi się płakać. Potrafiła okłamać nawet swojego syna.
-Naprawdę tak ci powiedziała ?? Nie wiedziała ?? To ,że się nade mną znęcała, dołowała ?? Naprawdę ? - rozkleiłam się.
Mat zachował się jak przystało i mnie przytulił.
-Nie wiedziałem. To może przez to ,że nie mieszkałem z wami. A teraz cicho... Uspokój się ... - mówił łagodnie.
Około 10 minut później doprowadziłam moją psychikę do porządku. Mat postanowił powiadomić resztę o moim przybyciu. Większość znała mnie od kiedyś. Zostałam bardzo ciepło powitana ponownie.
Chwilę później odezwał się komunikator : "Wozy 3 i 51 wyjazd do wypadku samochodowego przy Heavenly street 213".
Ta nazwa coś mi mówiła.
-Jedziesz z nami ?? - zapytał pośpiesznie brat.
-Jasne - dostałam swoje "stare" umundurowanie. Długa historia.
Szybko się przebrałam i wyruszyliśmy w drogę.
Na miejscu zastałam najbardziej nieoczekiwany widok. Był to samochód ...
~*~
Subskrybuj:
Posty (Atom)


